Newsy

Perspektywa wzrostu cen złota i srebra odległa. Alternatywą inwestycyjną mogą się stać diamenty

2016-01-20  |  06:35

Polacy coraz chętniej inwestują w kruszce. Ich sprzedaż zwykle wzrasta, gdy rośnie napięcie w kraju lub na arenie międzynarodowej – mówi Bartłomiej Knichnicki z Mennicy Skarbowej. Ceny złota i srebra w ostatnich latach mocno spadły. Potencjał do odbicia ich kursów jest, ale w odległej perspektywie. Przestrzeń do wzrostów jest natomiast ogromna i sięgać może nawet kilkuset procent. Zanim jednak to nastąpi, alternatywą do zainwestowania kapitału mogą stać się diamenty inwestycyjne.

W zeszłym roku zaczęliśmy mocno sprzedawać diamenty inwestycyjne. To jest ciekawy produkt. Przez to, że ceny diamentów są w pewnym stopniu kontrolowane przez największy kartel, który kontroluje 90 proc. rynku, to one powoli, stabilnie wzrastają. To jest ciekawa alternatywa dla lokowania swoich oszczędności w produkt, który jest płynny, który można łatwo transportować – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor Bartłomiej Knichnicki, doradca zarządu Mennicy Skarbowej.

Ceny złota i srebra zaczęły spadać pod koniec 2011 roku, wraz z rozpoczęciem europejskiego kryzysu związanego z zadłużeniem części państw wspólnoty. Od tego czasu złoto straciło na wartości blisko 40 proc. Dziś uncja kosztuje 1086 dolarów. Srebro potaniało w ciągu ostatnich pięciu lat jeszcze mocniej, bo o ponad 70 proc., do poziomu 14 dolarów za uncję.

 Widzimy, że jest duży potencjał do wzrostów – ocenia Knichnicki, – Czy one się będą miały miejsce w tym roku, trudno powiedzieć. Nie spekulujemy, ale widzimy, że w perspektywie kilkuletniej ceny złota powinny wzrastać.

Jeszcze większy potencjał wzrostowy ma srebro. Jak zwraca uwagę Bartłomiej Knichnicki, historycznie cena srebra była 15 razy niższa niż cena złota, co wynikało z ilości tego kruszcu w ziemi w porównaniu do złota. Dziś ten parytet jest bliżej 1:50.

Mamy inwestorów, którzy kupują tylko srebro, ponieważ wierzą, że ten parytet 1:15 powróci – podkreśla Knichnicki. – Jest potencjał do dużych wzrostów, ale to nie wydarzy się w ciągu pół roku czy roku. To jest perspektywa kilku lat. I z takim podejściem należy myśleć o inwestowaniu w kruszce.

W jego ocenie Polacy coraz bardziej interesują się tego typu inwestycjami. Systematycznie od wielu lat sprzedaż złota rośnie.

Daleko nam jeszcze do takich krajów jak Niemcy, gdzie przeciętny obywatel trzyma co najmniej kilka procent swoich oszczędności w złocie. U nas są to ułamkowe części procenta, ale myślę, że to się powoli będzie zmieniać – ocenia Knichnicki.

Jak zaznacza, po zainteresowaniu złotem i srebrem można poznać nastroje społeczne. Ostatnio takie zakupy znacząco zwiększyły się po rosyjskiej agresji na Ukrainę.

– Sytuacja geopolityczna Polski wskazuje, że nie jesteśmy do końca bezpieczni. Złoto w przypadku jakichkolwiek zawirowań wojennych, kiedy trzeba szybko przetransportować swoje oszczędności i uciekać, jest jedyną sensowną alternatywą. Ten trend jest kontynuowany od czasu wejścia wojsk rosyjskich na Krym – wyjaśnia ekspert.

W zeszłym roku rekordowym pod względem sprzedaży miesiącem był lipiec, gdy Polacy zobaczyli, że w Grecji rząd zamknął banki i pozbawił obywateli dostępu do ich własnych pieniędzy.

– Brak dostępu obywateli do oszczędności spowodował, że Polacy masowo zaczęli kupować złoto – mówi Bartłomiej Knichnicki. – Zdają sobie sprawę z tego, jaka jest perspektywa. Kryzys bankowości greckiej wynika z działań tamtejszego rządu związanych z zaciąganiem długu, nierozsądnymi inwestycjami. Podobne działania mogą się kiedyś zdarzyć w Polsce, więc obywatele zaczynają myśleć o tym i się zabezpieczać.

Czytaj także

Kalendarium

Patronaty medialne

Obsługa konferencji prasowych, wynikowych i innych wydarzeń

Agencja informacyjna Newseria realizując zleconą obsługę wydarzenia przygotowuje pełny zapis konferencji, a także realizuje wywiady z gośćmi i uczestnikami wydarzenia.

> Zobacz pełne informacje o naszej ofercie.

Surowce

Enea kończy prace nad nową strategią. Spółka przygotowuje się do inwestycji w czyste technologie węglowe

Ukończenie prac nad strategią jest jednym z priorytetów Enei na najbliższe tygodnie. Spółka weryfikuje różne metody pozyskiwania energii z węgla, łącznie z inwestycjami w czyste technologie węglowe, które pomogą zwiększyć efektywność krajowej energetyki i jednocześnie zmniejszyć obciążenie dla środowiska. W I półroczu mimo trudnego rynku Grupa Enea zwiększyła przychody o jedną piątą, a zysk netto – o blisko 13 proc. Dobre wyniki osiągnęła również należąca do grupy od ponad pół roku LW Bogdanka.

Przemysł

T. Kaczor (BGK): W drugiej połowie roku produkcja przemysłowa będzie rosnąć w tempie ok. 5 proc.

To dobra sytuacja na rynku pracy i wyniki koniunktury konsumenckiej, a nie spadek produkcji przemysłowej, czy słabsze wskaźniki PMI są najlepszym odbiciem kondycji polskiej gospodarki – przekonuje Tomasz Kaczor z Banku Gospodarstwa Krajowego. Najniższa od 25 lat stopa bezrobocia i stabilny zastrzyk gotówki w postaci programu „Rodzina 500 plus” sprawiają, że Polacy optymistycznie oceniają obecną sytuację finansową. Zdaniem głównego ekonomisty BGK mimo pesymistycznych lipcowych danych w drugiej połowie roku można się spodziewać 4,5-proc. wzrostu produkcji sprzedanej przemysłu.

Motoryzacja

Za 4 lata na świecie będzie 1,2 mld samochodów. Konieczne są nowoczesne rozwiązania zmniejszające emisję

W ciągu czterech lat liczba samochodów na świecie wzrośnie o 300 mln i osiągnie poziom 1,2 mld sztuk – wynika z danych BASF. To stawia przed przemysłem poważne wyzwanie, jakim jest zmniejszanie emisji spalin. Istnieją jednak możliwości technologiczne pozwalające ograniczyć emisję szkodliwych gazów nawet o 90 proc.